Spojrzała na dwójkę pociech - jedno z nich było biało-szare, a drugie pomarańczowe z drobną grzywką. Były to lwiczki. Nesaja odetchnęła z ulgą i zaczęła wylizywać córki. Podczas wykonywania tej czynności zastanawiała się jak nazwać drobne istotki, które wydawałyby się takie bezbronne i kruche, a w przyszłości miał zostać znakomitymi łowczyniami.
-Ty będziesz miała na imię Satal- odrzekła Nesaja patrząc na szarą. Ta nagle otworzyła swe ślepka; były wielkie i niebieskie oraz pełne zaciekawienia. - A ty- spojrzała na pomarańczową.- Kira.
W baczne słuchy brązowej wdał się jednak cichy szelest traw. Czym prędzej wstała, wzięła córki w pysk i mimo wyczerpania zaczęła uciekać jak najdalej od rzeki. Istota która ją wypatrzyła nie była w stanie jej dogonić. Ryknęła tylko z wściekłością i odeszła w głąb kłębiącego się w oddali lasu.
* * * * *
Tymczasem Nesaja była już bardzo daleko od tamtego miejsca. Ujrzała wreszcie swoje stado. Lwice otoczyły ją ciasnym kręgiem i zaczęły przyglądać się lwiczką. Wydały się głośne i radosne zarazem ryki samic. W tej chwili do Nesaji podeszła lwica niezwykle podobna do Satal - zwała się Akamira i była siostrą brązowej.
-A czy ON już wie o nich?- zapytała zielonooka.
-Mam dziwne przeczucie, że chyba tak. - odezwała się szeptem Nesaji. - Kiedy je urodziłam, ktoś mnie obserwował. Zdawało mi się... tak, to był na pewno ON!
-To dla nas, a przede wszystkim dla ciebie i dla nich spore niebezpieczeństwo. Jutro o świcie wyruszamy w drogę. Nie możemy pozostać w dżungli. Jeśli odejdziemy, nigdy nas nie znajdzie.- powiedziała Akamira. A po lesie ciągle dało się słyszeć ów dziwny ryk.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Mam nadzieję, że was to zaciekawiło. Szczególnie to kim jest ten "on". Ale tego dowiecie się w następnych rozdziałach!